Tomasz Augustyn
Dziedzictwo przymusowych migracji związanych z II wojną światową pozostaje Interesującym, choć stosunkowo rzadko uwzględnianym elementem współczesnej struktury społecznej Meklemburgii-Pomorza Przedniego.
Przesiedleńcy z czasów II wojny światowej to osoby urodzone na byłych terenach niemieckich jako obywatele niemieccy, które wyemigrowały na tereny obecnych Niemiec przed 1950 rokiem. Zostali oni zmuszeni do opuszczenia swoich domów w wyniku wysiedleń, ucieczek i deportacji w związku z wydarzeniami II wojny światowej. Federalny Urząd Statystyczny (Destatis) ogłosił, że średni wiek 713 000 przesiedleńców z czasów II wojny światowej, żyjących w Niemczech w 2025 roku, wynosił 85 lat; 61% stanowiły kobiety, a 39% mężczyźni. Najwięcej osób przesiedlonych, mierzonych odsetkiem ludności, zamieszkuje Meklemburgię-Pomorze Przednie (2,3%), a następnie Saksonię-Anhalt (1,5%), Brandenburgię i Turyngię (po 1,4%).
Dane Federalnego Urzędu Statystycznego przypominają o szczególnej specyfice historycznej Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Oczywiście mówimy dziś o populacji bardzo zaawansowanej wiekowo, której bezpośredni wpływ demograficzny będzie stopniowo zanikał. Nie oznacza to jednak, że wraz z odchodzeniem tego pokolenia znikają również skutki historycznych doświadczeń zapisanych w pamięci rodzinnej, lokalnej i regionalnej. W przypadku Meklemburgii-Pomorza Przedniego mamy do czynienia z regionem, którego współczesna tożsamość została ukształtowana przez kilka nakładających się fal transformacji. Pierwszą było przyjęcie po wojnie ogromnej liczby niemieckich uchodźców i przesiedleńców z dawnych terenów wschodnich. Drugą funkcjonowanie przez kilkadziesiąt lat w ramach NRD. Trzecią zaś transformacja po zjednoczeniu Niemiec, której skutki gospodarcze i społeczne pozostają widoczne do dziś. W rezultacie pamięć o utracie domu, przesunięciu granic i przymusowej zmianie miejsca życia stanowi jeden z elementów szerszego doświadczenia niepewności i gwałtownych zmian historycznych.
Nie należy oczywiście wyciągać prostego wniosku, że wysoki udział przesiedleńców lub ich potomków automatycznie przekłada się na określone postawy polityczne. Byłoby to uproszczenie nieznajdujące potwierdzenia w badaniach społecznych. Można jednak przypuszczać, że w niektórych społecznościach pamięć o doświadczeniu utraty, przesiedlenia i konieczności adaptacji do nowych warunków stanowi jeden z elementów kształtujących sposób postrzegania współczesnych procesów migracyjnych, zmian kulturowych czy relacji państwo–obywatel. Nie działa ona samodzielnie, lecz współwystępuje z innymi czynnikami społecznymi i ekonomicznymi. Szczególnie interesujący jest kontekst sąsiedztwa z Polską. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu granica na Odrze i Nysie stanowiła symbol podziału Europy oraz zamknięcia dawnych przestrzeni osadniczych. Dzisiaj jest jedną z najbardziej otwartych granic w Europie, a współpraca gospodarcza, turystyczna i społeczna pomiędzy regionami po obu stronach Bałtyku i Odry osiągnęła skalę trudną do wyobrażenia jeszcze pod koniec XX wieku. W praktyce oznacza to, że w jednym regionie współistnieją pamięć o historycznej utracie dawnych ziem oraz codzienne doświadczenie współpracy z Polską jako partnerem gospodarczym, społecznym i politycznym.
Ta złożoność jest szczególnie ważna przy interpretacji wzrostu poparcia dla Alternatywy dla Niemiec. W debacie publicznej często pojawia się pokusa szukania jednego źródła sukcesów AfD: migracji, sytuacji ekonomicznej, spuścizny NRD czy właśnie doświadczeń historycznych. Tymczasem większość badań pokazuje, że mamy do czynienia z nakładaniem się wielu procesów. W regionach takich jak Meklemburgia-Pomorze Przednie znaczenie mają zarówno czynniki ekonomiczne, jak i poczucie peryferyjności wobec zachodnich landów, skutki depopulacji, starzenie się społeczeństwa, ograniczona dostępność usług publicznych na obszarach wiejskich, zmiany struktury lokalnych społeczności, a także poczucie niedostatecznej reprezentacji interesów regionu w debacie ogólnoniemieckiej. W tym kontekście pamięć historyczna może pełnić rolę jednego z elementów szerszego krajobrazu społecznego, ale nie powinna być traktowana jako wyjaśnienie samo w sobie. Mechanizmy poparcia dla ugrupowań protestu są zazwyczaj znacznie bardziej złożone. Co więcej, nawet w obrębie tego samego regionu obserwujemy znaczące różnice pomiędzy poszczególnymi powiatami, miastami i grupami społecznymi. Nie istnieje jeden „wyborca Meklemburgii-Pomorza Przedniego” ani jeden wzorzec postaw politycznych wynikający z historii regionu.
Z perspektywy Polski interesujące jest natomiast to, że region ten może stanowić swoiste laboratorium procesów zachodzących na obszarach peryferyjnych w warunkach wielkich transformacji gospodarczych i społecznych. Obserwujemy tam jednocześnie skutki zmian demograficznych, starzenia się ludności, restrukturyzacji gospodarki, transformacji energetycznej oraz redefinicji relacji pomiędzy centrum a peryferiami. Są to procesy, które w różnym stopniu będą oddziaływać również na polskie regiony nadmorskie. Dlatego interpretując dane o wysokim udziale żyjących jeszcze przesiedleńców wojennych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, należy traktować je raczej jako wskaźnik szczególnej biografii historycznej regionu niż bezpośrednie wyjaśnienie współczesnych zjawisk politycznych. Historia pozostaje ważnym elementem lokalnej tożsamości, lecz jej wpływ jest filtrowany przez współczesne doświadczenia gospodarcze, społeczne i kulturowe. To właśnie nakładanie się tych wielu warstw – pamięci historycznej, transformacji ustrojowej, peryferyjności, zmian demograficznych i nowych wyzwań geopolitycznych – pozwala lepiej zrozumieć specyfikę współczesnej Meklemburgii-Pomorza Przedniego oraz procesy polityczne zachodzące w regionie.
Spośród 3,3 miliona imigrantów, którzy przybyli do Niemiec od 1950 roku w poszukiwaniu schronienia, azylu lub ochrony międzynarodowej i nadal tu mieszkają, jedna trzecia (1,2 miliona) przybyła między 2014 a 2021 rokiem, a kolejna jedna trzecia (1,1 miliona) między 2022 a 2025 rokiem. Kolejne 476 000 osób mieszkających obecnie w Niemczech uciekło do Niemiec między 1990 a 2000 rokiem, częściowo z powodu wojen w byłej Jugosławii. W 2025 roku średni wiek tych uchodźców wynosił 39 lat; 45% stanowiły kobiety, a 55% mężczyźni.
Co czwarty (25%, czyli 832 000) z 3,3 miliona imigrantów, którzy przybyli do Niemiec głównie w celu ucieczki, azylu i uzyskania ochrony międzynarodowej, urodził się na Ukrainie. Nieco ponad co piąty (22%, czyli 732 000) pochodził z Syrii. Te dwa kraje pochodzenia stanowią zatem już prawie połowę wszystkich uchodźców mieszkających w Niemczech w 2025 roku, którzy imigrowali od 1950 roku. Kolejne 316 000 osób pochodzi z Afganistanu, a 186 000 z Iraku. Turcja (146 000), Polska (120 000) i Iran (117 000) plasują się na kolejnych miejscach wśród krajów pochodzenia z największą liczbą imigrantów. W odniesieniu do populacji odsetek imigrantów, którzy przybyli po 1950 r. w wyniku ucieczki lub wygnania, był najwyższy w Bremie (7,3%), a następnie w Hamburgu (6,3%), Saarze (5,7%) i Hesji (4,8%).
